O autorze
Studiował na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej. Jest absolwentem reżyserii Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach oraz Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Andrzeja Wajdy. Jego debiut fabularny, obsypany nagrodami "Daas", opowiada o burzliwym życiu pseudomesjasza Jakuba Franka. Nominowany do Paszportu Polityki 2011.

3 lipca, Wtorek

Leżałem na słońcu sprytnie zaszyty w łańcuchu górskim, jaki tworzy piasek naniesiony wiatrem na końcu plaży.

Żuki jakieś, nie wiem jak je nazwać, pracowicie snuły się po tej pustyni w celach niewiadomych. I jeden z nich, nie dalej niż na odległość mojej ręki, leżał do góry nogami. Wiatr go przewrócił, słońce piekło mu brzuch, co zapewne było wyjątkowo nieprzyjemne. Wyciągnąwszy rękę wydobyłem go z kaźni. Ruszył naprzód, przywrócony w jednej sekundzie życiu. Zaledwie to uczyniłem ujrzałem zaraz identycznego żuka w identycznym położeniu. Nie chciało mi się ruszać. Wziąłem patyk, wyciągnąłem rękę, uratowałem. Wtedy moim oczom ukazał się stok lśniąco-gorąco-piaszczysty sąsiedniego zbocza, a na nim z pięć czy sześć punkcików wymachujących nogami - żuki. Pośpieszyłem z ratunkiem. Wybawiłem. Ale wiedziałem, że to nie może trwać wiecznie. Wszak nie tylko zbocze, ale całe wybrzeże było nimi usiane. Pomyślałem obojętnie "no, dość tego", rozejrzałem się, pomyślałem "gorąco" i "trzeba wracać". Zabrałem się i poszedłem.
Trwa ładowanie komentarzy...