Sobota, dnia 27 V 33, Bandol

Napisałem kilka linijek. W południe poszedłem do kąpieliska nad zatokę i czytałem "Neue Rundschau";

kontynuowałem to również po obiedzie. Przemówienie Bindinga dziwne. Co się dzieje w tych ludziach? Gdybym wrócił, byłbym obcy, nie umiałbym się zachować. Osobliwe wrażenie, że komuś, kto znajduje się właśnie za granicą, jego kraj dokądś ucieka, tak, że nie można go odzyskać. Herbata w ogrodzie hotelowym z Ilse Dernburg. Potem zrobiłem z Medi półtoragodzinny spacer. Zboczyliśmy z szosy na Le Beausset i idąc polami rozmawialiśmy o domu koło Sanary, który K. widziała przed południem. Wynajęcie domu, zanim w sezonie ceny w hotelach staną się nie do zniesienia, narzuca się jako rozsądna konieczność. Dokąd poza tym mielibyśmy się udać? Najlepiej zostać tam, gdzie jesteśmy, w oczekiwaniu na jesień i rozwój wydarzeń.
Trwa ładowanie komentarzy...